Wybierz miasto:
Dodane przez jborowska -

Galeria Patio2 zaprezentuje wystawę Nic do stracenia dr hab. Pauliny Poczętej, prof. UŚ.


dr hab. Paulina Poczęta, prof. UŚ.

Zapraszamy na wernisaż, który odbędzie się 5 lutego 2026 r. o godz. 14.30 w Galerii Patio2 przy ul. Sterlinga 26. To wyjątkowa okazja, by zanurzyć się w twórczości artystki i odkryć jej dzieła.

dr hab. Paulina Poczęta, prof. UŚ
Artystka sztuk wizualnych. Absolwentka Instytutu Sztuki w Cieszynie, Wydziału Sztuki i Nauk o Edukacji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, profesorka w macierzystej uczelni. Prowadzi zajęcia z rysunku i od 2017 roku autorską Pracownię Działań Unikatowych. Tworzy prace w obrębie szeroko pojętej tkaniny eksperymentalnej, obiektu, instalacji i rysunku. W swojej sztuce i projektach naukowo-badawczych zajmuje ją ukryty potencjał materiałów codziennego użytku, recyklizacja w sztuce, feminizm i kolekcjonerstwo. Świadomość ciała, świadomość swojego miejsca w świecie, własnych, czasem wyimaginowanych ograniczeń i narzucanych wzorców jest dla niej punktem wyjścia powstających cykli prac.

Nic do stracenia – o wystawie w Galerii Patio2 
Potrzebuję zrozumieć, co mnie ukształtowało, jak relacje z bliskimi rujnowały i budowały mój człekokształt. Moim katalizatorem rewizji od wczesnych lat życia było tworzenie. Twórczości i plastyczności materii używałam pragmatycznie, jak noża i widelca, aby nasycić głód spokoju, zaopiekowania, sytości i miłości wreszcie. Popularna fraza nic do stracenia, zwyczajowo używana w kontekście stanu tak trudnego, że pozbawiającego lęku przed porażką, motywującego do odważnych działań, posłużyła mi za nieco przewrotny tytuł tego pokazu wybranych prac.
Bieda, choroby i wieś to jeden z biegunów wczesnych lat dziewięćdziesiątych, w których przyszło mi stawiać pierwsze kroki, drugi to niespożyta energia, ciekawość i spontaniczność działania. Gdy dowiadujesz się jako dziecko, że miało cię nie być (od mamy), ale skoro już jesteś (od taty), to powinnaś się cieszyć i robić wszystko, żeby dać sobie radę, bo wszystko zależy od Ciebie. Rodzice moi mieli większe problemy niż ich własne dzieci. Myślę, że nie była to domena jedynie mojego domu rodzinnego wówczas. I wtedy, gdy nie masz nic do stracenia, bo czasem nie masz nic do zjedzenia, uczysz się rozglądać i doceniać to, co inni ci dają, to, co inni wyrzucają, a tobie może to uratować życie. Ukochana śp. babcia Helena karmiła ziemniakami i uczyła, jak szyć. Na początku trzeba nawlec igłę, potem jakoś to leci. Ściegi bywają różne, czasem życie się marszczy, ale na drugiej stronie nie widać całej tej plątaniny, więc nie przejmuj się innymi i machaj dalej swoimi narzędziami. Krok po kroku aktywuj piękno, jak głoszą slogany. I tak zanim podreptałam do szkół wielu, pedałowałam na maszynie do szycia, łącząc ze sobą fragmenty tkanin wyciętych ze starych ubrań.
 Patchwork to pierwsza technika pracy z tkaniną, którą poznałam i którą praktykuję do dziś, stosując różne media do jego wykonania. Jest on pewnego rodzaju sposobem łączenia elementów w całość, a to znów jest znamienne dla kolekcjonowania. Powiedz mi, co kolekcjonujesz – a powiem ci, kim jesteś. Ja zbieram dziury w skarpetach. Właściwie to przetarcia, prześwity, misterne koronki powstałe od wielu kroków, jakie musimy odbyć za życia. Mechanizm gromadzenia, przetwarzania znalezionych przedmiotów i wszelkich materii jest dla mnie niejednokrotnie ważniejszy niż efekt końcowy. Prac swych nigdy nie bałam się pruć, drzeć i zmontowywać w nowe jakości.
 Na deser – więcej empatii dla planety! Nic do stracenia jest teraz ważniejsze niż cokolwiek innego. Wszelkie techniki up i recyklingowe to już nie powinna być kreacyjna fanaberia. Gen samozniszczenia niech mutuje w stronę samostanowienia, ale i odpowiedzialności za przesyt i nadkonsumpcję.
Na wystawie pokażę cykle: Lekcja skarpet, Patogeny, Deathproof Makeup, Ciało słowa i inne… Układy scalone. W roku 2008 rozpoczęłam cykl pracy w materiale zużytych skarpet i powstało wiele kompozycji na kształt rozrastającej się kolekcji. Po kilku latach tworzyłam także bardziej płaskie prace przy użyciu tej samej kruchej materii, potem drobne obiekty, a Patogeny są tego kontynuacją. Absurdalne kolaże słów 3D wykonane są natomiast z nadruków napisów znajdujących się na ubraniach, które często nosimy na sobie bez większej dbałości o treść. Tym samym taszczymy na sobie pewną odziedziczoną niechcący estetykę wraz z emocjonalną otoczką, że to niby nieszkodliwe, trochę śmieszne przecież i bez większego znaczenia. Ale tak naprawdę te makabryczne hasła – by być szczęśliwymi, spełnionymi i w ogóle super! – sprawiają, że czuję się przybita i żałosna. Dlatego tnę, zszywam, miksuję, wypycham i blenduję ręcznym ściegiem ten bełkotliwy kalejdoskop powinności, które często wykluczają same siebie.
Przebodźcowanie czuję niemal każdego dnia i codziennie poszukuję umiejętności, które pozytywnie wpływają na regulowanie takich emocji. Gniew i złość, które odczuwam jako realnie zagrażające mi niemal zawsze w relacjach ze światem zewnętrznym, próbuję okiełznać bardziej energicznymi działaniami – i tutaj pokażę zestaw prac pod roboczym tytułem Układy scalone. Tutaj motoryka ciała podąża za nadaktywnością mentalną; stabilizuję ją rytmicznymi ruchami zszywania ze sobą tkanin wzorników tapicerskich, tworzących obrazy, w których intensywność form i kolorów były towarzyszącymi mi w danym momencie emocjami.

 

Wystawę można zwiedzać do 1 marca 2026 r. 
Kierownik galerii: Karolina Peek

Obrazy galerii

Powiększ tekst

Zmniejsz tekst

Wysoki kontrast

Odwrócony kontrast

Resetuj